Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2021
 Kopniakiem wyważyła drzwi. Wpadli do środka niczym zabłąkany przeciąg. Wąż wycierał pysk w jej ramię, a ona dopadła do misy z wodą stojącej w rogu izby. Tafla w okręgu była pomarszczona, ciężki chód baby dodawał jej lat, przez drżenie podłogi, woda podrygiwała lekko. Nie była na tyle cierpliwa, żeby stać w miejscu i uspokoić lustro w metalowym naczyniu. — Przestań się wiercić i patrz, jestem tak samo stara jak byłam. — Pochylona wpatrywała się w dno. — Widzę przez mgłę, masz twarz dziecka. — Zalepione gałki, były mętne. — Przyszyję twoje cielsko do tego kubraka, będę mieć golf, tak jak chciałam. Boli mnie często gardło, a to będzie lepsze rozwiązanie niż stara przepocona wełniana skarpetka dziada, który chodził w upale w gumowcach. O, metody działały od pokoleń, ale smród ciągnie się za mną za długo, nawet zioła nie mogą tego zadusić. Boa myślał dłuższą chwilę, słowo przyszyję było mu zupełnie obce, przy szyi było mu wygodnie, a ramiona w sam raz drobnej osóbki pasowały jako wiesz...
 Postać: Starsza pani w golfie Zdarzenie: Ostry zakręt Efekt: Tekst w konwencji: Ty (Twój bohater) jako dziecko. — Nie mogę dosięgnąć klamki. Starości miarą jest kręgosłup, skurczyłam się! — Wielkie siwe gniazdo rozsypywało naokoło drobiny białego pyłu. Podskoczyła w za dużych trzewikach raz i drugi. — Moje dłonie! — wrzasnęła, krótkie palce zgięła w pięść. — Gdzie są moje stare powykręcane reumatyzmem grabie? — Druga dłoń poszybowała w stronę twarzy, na którą opadał wieniec z patyków. — Nie zjadłam ropuchy, ani nie wypiłam wywaru z muchomorów. — Drapała się zawzięcie po czole. — Moja szyja! Uwiera mnie ten wąż. Gadzina żółty, oślizgły boa. A chciałam z marabuta, taki lekki i puszysty. Sprzedawcy spod dziurawego kapcia, handlują żywym towarem. — Splunęła na wybałuszone oczy węża. — Babo! — wysyczał. — Rozluźnił uścisk wokoło zgrabnej kościstej szyi. — Babo? Oślizgła kreaturo. Jestem suchy! — Język rozwidlał się coraz bliżej jej twarzy. — Przyszyję cię do mojego wełnianego swetra i ...