Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2017

.

Rechot żaby zagrzmiał w trawie mucha sprytna coś tam bzyka podlatuje i nie kuma zielone stworzenie rzęzi, grucha język rozwija plask! już przełyka mucha w brzuchu dogorywa w soczystym kwasie rozkłada skrzydła

Grzebień cz. 3

Podbiegła do okna, widok był oszałamiający. Drzewa zielone wyginały liście, poruszane podmuchem wiatru, na tle labiryntu z ciernistego krzewu. Drobne kamyki odbijały swoją biel w nieposkromionych wiązkach światła. Po drugiej Stronie na schodach bawiło się dziecko. Lewe skrzydło budynku skrywało ją w półcieniu. Blisko niej biegały drobne gałązki, patyki, z materiałowymi główkami. Radośnie podskakiwała ze stopnia na spień. Przysiadając co jakiś czas, żeby poprawić powykręcane laleczki. Lady zmrużyła oczy, przez moment na jej pomarszczonej twarzy pojawił się niewielki ruch kącików. Złudzenie, tak musiało to być złudzenie. Bardzo realistyczne wspomnienie, zasugerowane przez lustrzanego powsinogę. Zamknęła oczy, była przekonana, że kiedy je otworzy dziecka już nie będzie. Z wąskich szparek oko wyłapywało ruch na zewnątrz. Ze złością otworzyła je szczerzej. Nadal tam była. Nie zapadła się w otchłani wspomnień. Musi istnieć jakieś wyjaśnienie. Z czego powstało ...

Grzebień cz. 2

Stare zwierciadło, zostało podstępnie zdewastowane przez pęcherzyki powietrza. Nie przypominało dawnego gorszącego odbicia jej podobizny. Lustro poruszyło się, lekko odchylając od ściany. Na pół ślepe, grzebało w swoich zakamarkach w ramie, szukając resztek zwietrzałej drewnianej szczęki. Oddychając przy tym miarowo, zerkało nerwowo, w jej kierunku. Ona była oschła i tak bardzo obojętna, że nie odwróciła w jego stronę głowy. Przeszukiwała na toaletce swoje skarby. Pudry z ropuch, kremy z tchórza, bo były idealne na zmarszcz. Bały się ich tak bardzo, że chowały się w najmniejsze zagłębiane wypełniając je i jednocześnie wygładzając. Poza tym kiedy chciała, to same wracały spływając do pudełka. Lifting już był nie potrzebny z kwasu. Piegi po prababce były w małym słoiczku. Zachwycała się nimi, czasami zakładała sobie na policzki. - Gdzie on jest? Szklany ze srebrną siwizną, wytrzeszczył swoje brązowe spróchniałe zęby. - Kogo szukasz? Wysz...

Sztućce

Chrapanie, szelesty, trzask. Ktoś wstał w szufladzie. Widelec przeciągnął się i wyprostował długie zęby.  Nóż zawstydzony swoje drobne podkulił.  Łyżka wypięła się na łyżeczkę. Wstyd krzyczał mały skrobak. W garnkach Ktoś kogoś szturchał, istna przepychanka. Patelnia płaska jak naleśnik, darła się pocierają spodem z teflonu na rondel. A mały garnuszek wciśnięty do konta, łapał z przerażenia ciężko powietrze. Duży gar przemówi grubym barytonem, aż uszy im przyklapały. Koniec awantury, do obiadu nie ma co odgrzewać atmosfery.

Pająk nr.2

Uwaga! Treść obrzydliwie drastyczna. - Posprzątaj! Zanim ściągniesz na nas zemstę najwyższego. - Tak Panie. Mężczyzna ciężkim rokiem wyszedł z sali, trzaskając za sobą mosiężnymi drzwiami. Obrazy na ścianach zadrgały, aż kurz z nich zaczął miarowo opadać na podłogę. Włochaty potwór podkulił nogi bliżej siebie. Usta z jego żuwaczek ześlizgnęły się powoli w dół. Wpatrywał się w nie jeszcze przez chwilę. Były jego aparatem mowy, z przekąsem w głosie westchnął zaklinając pod nosem. Szybkim ruchem głowy, skłonił się nisko i wciągnął je do pyska. Przymrużył by oczy, gdy zdążył naciągnąć sobie na nie powieki. Rzęsy były takie długie, wachlował by nimi zalotnie. - Trudno. Pomyślał. Został sam na sam, ze swoimi rozmyśleniami. Przybliżył się do ciała, pochylając nad brzuchem. Układając misterny plan rozbioru ciała. Najdłuższym z pazurów wbił w pępek. Skóra rozsuwała się odsłaniając warstwę tłuszczu. Przebijając się przez mięśnie...

Pająk

 Uwaga treść jest odrażająca i przeznaczona tylko dla osób dorosłych.  W ciemnym pomieszczeniu, na kamiennym ołtarzu, stała pionowo otwarta księga w grubej oprawie.  Zaniedbana wieloletnim dotykaniem przez niechlujnego pana, który spożywał przy niej ciało i krew. Przyszedł czas oczyszczenia z brudu codzienności. Jedna z wielu istot miała obowiązek zadbać o jej wizerunek. Doprowadzając ją do stanu świetności.  Wytłuszczony tytuł księgi, kleił się do namydlonych palców dziecka. Szorowanie tatuaży ze skórzanej, obwoluty nie przenosił efektów. Tusz był głęboko pod skórą wżarty niczym kwas solny. Stojący obok kałamarz, był już od dawna pusty, a pióro poszarzałe. Dziewczynka cała w pianie, zawzięcie ścierała plamy, które pozostawił niechlujny oprawca-introligator.   Wystającą  szczeciniasta czarna noga, zwisała bezwładnie spomiędzy wyblakniętych stronic. Pazurem próbowała zahaczyć dłoń dziecka. Wysunął drugą, zerkając zza dziurawych kartek po nakłuciach o...

Szach-mat

Mijam codzienność małymi krokami spotykam kamienie czasami głazy pochylam się przy drewnianych mostach na szczeblach balustrady odliczam w dół mam za blisko do odbicia własnego fal zakrywa mi usta znikam z planszy Szach-mat

.

Obraz

.

Obraz

Łódka z paieru

Obraz

Zapiski chwili

Melancholijny nastrój owieczek, połączonych w jednolita plamę wychylił się spoglądając w dół. Posiwiały, poszarzały, zachmurzone z mocą przeciągania ziemskiego, powoli skupione na uwalnianiu swoich cząstek z powierzchni lotnej przestrzeni, wylewały się z brzegów niebios. Słodkie łzy skapywały na jej twarz, łącząc się ze solonymi wypływającymi z małych źródeł duszy. Ściekały po gorących policzkach, nie zatrzymując się na brodzie opadały w dół. Z każdym ruchem, deptała po nich. Spoglądały na nią wymownie. Przyczepione do podeszwy podążały za nią, kilka kroków. Mlask, chrupniecie, odrywane zostawały w tyle. - Nic nie trwa wiecznie. Tak im mówiła na odwidzenia.

Ona

Całą sobą jest obecna papilarne nie wymknie się przypadkiem z uścisku dłoni wystarczy zacisnąć więzy odbije ślad w ludzkiej egzystencji wielkości ukłucia igły pozostanie naznaczone jak od urodzenia znamię przyjaźń

Torebka na prezent

Obraz
Z barku pomysłu na zapakowanie drobiazgów, uszyłam papierową torebkę z dwóch kartek bloku technicznego.  

Brzydkie nie kaczątko

Obraz

.

Obraz

Grafomania

Status gra, graf, gafo, agrrra foch grafo z mańka wieśniaka wioska grrr gryzdołka wrzuceni do jednego worka z dziurą w kieszeni mieszają w słowach drapią piórami wypocinami litery opadają grrr warczą wściekle na siebie gorszy grrrraf tempi sobie język Suchy koci nikogo nie zaskoczy Mlask pach i zdechł grrrr gryyy gra fit ovy grafoman z manią a może franią już nic nie wiem

Nowa

zawieszam przekaz jednostronnie schowam się do pudełka kiedy przypomnisz sobie o mnie zajrzyj tam w tym bałaganie może mnie kiedyś odnajdziesz z metką nie odcięta będę jak nowa rzecz na salonie wspomnień

Siorbie sobie

Obraz

Przytulanki

Obraz

.

Obraz

Scenka z życia owadów

Obraz
Przyglądam się tym małym scenom z życia beztroskich pozornie owadów. To zdjęcie świadczy o tym, że one nie są  spokojne i nie muszą walczyć o swoje. Gąsienica zauważyła, że mucha siedzi na potencjalnym jej jedzeniu. Długo nie musiałam czekać na reakcję pasiastej istoty. Uderzyła z impetem w muchę głową, pozbywając się intruza ze swojego terenu. Zdziwienie muchy bezcenne.

.

Obraz

Stockholm

Obraz

Owsianka

łyżka stoi na środku  gotujesz! przypalony swąd  palców skóra z kożuchem  tężeje na płaskim dnie rozmiażdżone  czarne płatki zwęglone pyłu chmury  zapada ciemność  z gęstą żrącą kurtyną powiek rzęsy się topią w słonej wodzie gotujesz! kogo następny los?

Rozkład

Upiorne poczwary zdechły nad ranem. Sen z powiek zdzierając. Ponura rzeczywistość, uchyliła zakamarki. Wysuwają się z niej moje dłonie, ale nogi mam już do połowy zjedzone. Czołgam się więc gąsienicy tempem. Nadgniła twarz, oko ciągnie się za korpusem. Chciały mi je do powieki przyszyć, nie zdążyły. Drugie czerwone krwią podeszło. Zęby rozchwiane Parodontoza mój kochany wydłubuje mi je szczoteczką pomału. Dbają o mnie. Skóra się płatami odrywa, przyklejają mi papier toaletowy. Próbują mnie połatać, szybko osoczem nasiąka. Mumia! - szczęka mi opadła. Drucikiem przebijają policzki, do uszu doczepiają. Wspaniale, już jest na miejscu. Chcą mnie naprawić, tak bardzo chcą mieć znowu nad czym się pastwić. Nie mam wyboru, kości mi wystają. Piszczele odrzucają tkankę łączną. Ścięgna niczym struny napięte do granic możliwości strzelają z impetem. Rozchlapując resztki włókien mięśniowych. Klatka ta z powietrza namiotami i ten tykający zegar, który się ciągle spieszy. Nie ...

.

mówi milcząc rozrywa powieki zaciska pięści otwiera je autystyczne słyszy w skali na linijce niewrażliwy kawałek drewna ostra krawędź szkła metalu twardość wody miękkość powietrza cząstka wybieraj dla niego koniec

.

Obraz

.

Obraz

.

Obraz

Wicher

Siwa łepetyna nieboskłonu pochyliła się marszcząc pochmurnie czoło. Złe oblicze rozbłysło gromkim hukiem. Rozgarnęło ciężką łapą trąby powietrza, układając loki na swojej łysiejącej głowie. Starzec dmuchnął mocno pierwszymi kroplami z ust na ziemię. Potarmosił korony drzew łamiąc sosnom kruche gałęzie. Zapałki wykałaczki, cokolwiek, niech będzie. Przeleciała po suchych liściach, unosząc je lekko nad powierzchnią łapiąc zagrzybiały, stęchły oddech. - Odżywam! Dął coraz mocniej w trąby. Sapał i odwiedzał stare nory i dziuple. Uniósł się na wiotkich cienki nogach. Zachwiał i runął po zboczu na ogromne głazy. Jęknął chwytając się za głowę. - O żeż ślisko! Mech dużymi płatami, pokrył jego twarz,z nosa wstawały korzonki krzaków zimno zielonych jagód. Grzmot rozległ się po okolicy. Słaby podmuch poruszył drobinki piasku. Ona chwytała je nisko nad ziemią. Dłoń pokrywała się wiązkami drobnego światła, zataczając kręgi. Pochyliła się nad...

Abstrakcja

Ogromniaste, przerażające w swojej budowie. Nie ma ochoty tam wejść, nie trzasnę drzwiami obrotowymi na wstępie. One same są spowolnione, zaprogramowane narzucające tempo. Szczotkami zacierają ślady butów. Tracę coś przekraczając okrągły próg. Światła na holu, sztucznie wbijają mi kolorowe serpentyny postrzegania w czarne źrenice. To one dyktują tu warunki, co jest istotne, na co mam zwrócić uwagę. Jestem w ich szponach, obezwładniają mnie, przejmują nad moją podświadomość kontrolę. Nie ma tu przychylnego promienia głaskającego moje ciało. Zimne spojrzenia lamp diodowych. Odbieram, syczę i zaciskam usta. Posadzili drzewa w ogromnych donicach. Jestem taka zagubiona odbijam się w szklanych witrynach. Nie ma trawy, nie ma ziemi, jest fontanna, nieczynna. Wrzucę monetę, pluskają się myśli w tej płyciźnie. Rybki, płyną po samym dnie. Zatopię się w tym tłumie. Nie chcę tu być, ale ruchome schody wyręczają mnie w podjęciu decyzji. Zawiozą mnie bez kasy, be...

.

Obraz

.

Obraz