Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2021

Klinika - miniatura

 Sterylne blado trupie ściany z zimnej stali oświetlał reflektor medycznej lampy. Zgrzyt metalu wyłonił z krawędzi ciemnej plamy igłę. Kropla wisząca na jej ostro otwartej głowie świeciła czerwonym blaskiem. Kontury białej postaci przemieszczały się po pomieszczeniu bezszelestnie. Szklany parawan przysłaniał drobną kobietę z mocno zarysowanym nosem. — Czujesz coś? — nieśmiało zapytała wyciągniętego z zabrudzonej klatki szczura. Niebieskie rękawiczki pocierały szklaną strzykawkę. Zwierzę wąchało z dużym zaciekawieniem otoczenie, stając na dwóch łapach, czekało na smakołyk. Doping ze szklanej buteleczki wystarczał zaledwie na kilka godzin. — Masz kolego jedną działkę, a później do roboty. — Zmrużyła brwi, mierząc kark gryzonia. Słaby pisk rozległ się po sali. Dwa kroki dalej leżał na kozetce znieczulony pacjent. Mrugał gwałtownie powiekami. — Przed tobą krótki spacer. — Przytuliła białe zwierzątko i położyła przy głowie pacjenta. Rozwieracze szczęk odsłaniały czerwone dziąsła oblepio...

Poddasze - miniatura

 Tupanie nad głową doprowadzało go do szału. Wiszące od ucha do ucha sznureczki ze stoperami zrobionymi z kokonów morw, obijały się przy każdym gwałtownym odchyleniem głowy w górę. — Cholerny sufit! — zgrzyt zębami przecierał skruszone już do połowy korony zębów. Szurnął krzesłem, uderzył widelcem w czarną tarczę tłuszczowej podkładki i odchrząknął. Korek pożółkły wyskoczył z usznej trąbki. Ciemne paluchy po oraniu strupów na głowie usadowiły go na miejscu. — Dorwę te dzieciaki, małe stupko-pokraki, że matka nie może rozłożyć dywanów. Gromada desko tupaczy ponownie przebiegła mu nad głową. — Przyjacielu, nie skupiaj na nich uwagi, to przestaniesz ich słyszeć. — Świeżo ogolony krępej budowy brat bliźniak pocieszał strapionego pisarza. — Siedzę tu już tak długo, nie mogąc nic napisać, że każdy szmer jest wystrzałem z pistoletu w moją obolałą głowę. Trzaski ubijanego mięsa zza ściany w niedzielny poranek zmusiły go do obwiązywania głowy poduszkami z ubitego kaczego pierza. W dłoni drg...