Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2017

Kaczka

Uwaga treść jest drastyczna.  Zamiast budy miał wyciętą dziurę w drzwiach stodoły, wewnątrz pod opartą przy ścianie deską było jego legowisko. Na kamiennym podłożu trochę słomy, dopóki gruby do wypasania krów łańcuch nie wygarnął wszystkiego ze środka, w trakcie przechadzek na zewnątrz. Na szyi miał obroże z grubej skóry z mocną klamrą. Obwieszona pod ciężarem żelastwa. Kółko za kółkiem, ogniowa splecione jedno po drugim wyznaczały jego zasięg. Pchły, które czasami łapał biegały po nim przedzierając się przez grube futro. Odsłonięte pasma sierści zdradzały intruzów. Czarna krótkowłosa Łajka, była drobnym czarnym kundlem z białym krawatem pod szyją. Tego dnia kury jak zawsze, chodziły co jakiś czas zatrzymując się w miejscu i wlepiając jedno oko w grunt zastanawiały się czy warto uderzyć w obiekt dziobem. Gdakały między sobą, kogut wypinał prężnie klatkę. Gdyby nie ten grzebień, byłby marną sztuką w tym podwórkowym teatrze. Gęsi regularnie wędrowały do strumienia,...

Sędziwy dom

Próba opisu wnętrza. W tym wąskim zakrzywionym rombie okna, parapetu nie było po zewnętrznej stronie. Miska na metalowym stojaku czekała zawsze na zimną wodę w kranie. Obskurne drzwi do spiżarni, do której tylko wilgoć zaglądała, zamykając za sobą wejście na  haczyk. Czasami za nią wchodzi tam mała, drobna blondynka. Ściany posiniałe i miejscami czarne, miały przywilej - masowały je nogi, nagich, nakrapianych ślimaków. Przechadzają się po nich wzdłuż i wszerz, szukając nie wiadomo czego. Wysoko pod sufitem było wąskie okno bez szyby, z drobną kratką.  W najdalszej części tego pomieszczenia, skrywała się wnęka oddychająca chłodem. Przenikliwa i wstrętna, idealna do kiszenia kapusty. Niejedna głowa została tam zszatkowana, w drewnianej beczce spoczęła zasypana solą. Bieganie bosymi stopami dokoła kapuścianych ścinków, było zawsze wesołą odmianą, dla posadzki, która łaknęła towarzystwa domowników, było to chwilowe urozmaicenie pustostanu.  Łukowe sklepienie. Pralka Diana i ...

Porządki

Tapczan zaczął się kocić, małe puszyste kulki wychodziły powoli  spod niego. Turlały się po drewnianych dechach, wyraźnie zadowolone. Wylazły na światło dzienne. Za oknem trochę pochmurno, ale im to nie przeszkadzało. Przeciągały się prostując grzbiety. Małymi pazurkami drapały podłogę. Pokrywały ją siwizną teraz tylko brakowało, żeby zaczęły się czepiać skarpet. Kapcie już dawno mi zeżarły, ich kumple mole. Smaczna ciepła owcza wełna długo mi nie ogrzewała nóg. Przyjacielskie stworzenia, ale mają coś co korci w nosie, kicham na ich widok za często. Małe bez sierści cudaki, wywołują alergię. Podstępnie wytoczył się z szafy. Czarny z długą rurą i wielką ssawką. Smok z zielonymi przyciskami. Długi ogon z wtyczką, taki nowoczesny musi się zakontraktować ze ścianą. A może skontaktować, kto ich tam wie. Czai się za progiem pokoju. Zachęcam go kopniakiem  - Dalej zrób z nimi porządek, przecież wiem jak je lubisz. - Uśmiechnął się szyderczo. Przejechał mi po stopie, cham jede...

Kreskacze

Z kreski, szybko pociągniętej po śladzie skośnej stalówki, powstał cienki zarys głowy. Owalny nakreślony jajowaty kształt. Nie zapowiadał nikogo interesującego. Skrobanie metalowego narzędzia upuszczającego ciemną ciecz wyłoniły z korpusu rękę, bez palców, która była małym zakrzywionym kikutem, lekko drgała. Z drugiej strony miał palce przypominające, patyki, grabki zgrabne i proste. Nogi w sam raz, bez zbędnych wypukłości. Elastyczny wytwór pęczniał nabierając powietrza, wyłaniał się z płaskiej powierzchni uwypuklając swoje ciało. Uniósł się minimalnie odrywając od kraciastej powierzchni. Niebieskie okienka przytrzymywały go naprężone jeszcze przez chwilę. Zerwane stare drukowane sieci uwolniły Kreskowca. Przesuwał się chwiejnie. Zaraz za nim powstawały następne mniej lub bardziej kształtne Kreskacze. Szorowały swoimi cienkimi rysami po lekko chropowatej powierzchni. Zerkały na siebie ukradkiem, dziurawe brzuchy dotykały swoimi paluchami. Drgającymi niczym fala ustami, cedz...

Zmrożone

Obraz

-

Obraz

Postać cz. 6

Pchła wyskoczyła z czarnego skołtunionego miejscami pyska. Pacnęła swoimi sprężystymi nogami w skroń Tyko. Wzdrygnął się potrząsając głową. Spadła na podłogę obok niego. Rasowa, brązowa paskuda. Wytrzeszczyła czerwone kły z chichotem. - Jak smakujesz od środka. Podskoczyła bliżej, kołysząc się na boki, w amoku, żądna życiodajnej cieczy. Szpilka wbita w jego mysie serce drgnęła. Pchła rzuciła się w jego stronę wymachując nogami. Długim podskokiem wskoczyła na niego wbijając zębiska w szyję. Tyko otworzył szeroko usta. Wyszarpnął ja z całej siły z odrazą. Wpadła pod parchatą nogę stwora. Rozmiażdżył ją jak starą chrupkę. Olbrzym przeszedł kilka kroków w stronę okna, spłoszył mysz, która stała zza wywróconym krzesłem. Podbiegła do Tyko i wyciągnęła cienki drucik z jego koszuli. Serce z szelestem opadło na podłogę. Zamrugał gwałtownie powiekami. Cichy jęk uleciał z jego siniejących warg. Zamazywał się obraz, odpływał, wolnymi ruchami rąk, chciał chwycić z powrotem,...

Liljeholmen

Obraz