Czar
Uciekała przez myśl na opak potrącenia biegu skończoności w puenty wbijał się szyk formacji podskoków w kloszu z papier-mâché w muzycznych kartkach na ołówkowych nogach rysowała ślad nie ma mnie w tym zdaniu jedynie jestem w jej dłoni parasolem unosi się na nim walc w puchu rozdmuchanych marzeń dokładam jej warstw ściskając sznurkami gorset konspiracji z enigmą