Wskrzeszenie — Mroczny cz. 2
Lokaj wyszedł z krypty, kaszląc w białą chusteczkę. Podskakujący w powietrzu materiał przyciągnął uwagę siedzącego dwie alejki dalej betonowego anioła. Rozłożył skrzydła, gruchocząc metalowy stelaż. Druty wystawały niczym zbrojenie budynku. Wstając rozdarł szatę w kilku miejscach. Stróż pochowanej przy nim kobiety przeciągnął się leniwie. — Zaraz wracam moja droga. — Kamienny wyraz twarzy skierował w stronę grobowca. Z medalionu na płycie spoglądała blada twarz w czarnym czepku przewiązanym pod brodą. Powoli człapał ciężkimi stopami w kierunku Lokaja. — Wiedźmo zdrewniała, wstawaj! — Mroczny potrząsał kruszącym się ciałem. Jedyna nadzieja na uratowanie dzieci roślin leżała z rozłożonymi rękoma bezradnie. — Panie, idzie tutaj stróż, pilnuje nawiedzonej panny, a ona bez nadzoru... Mroczny spojrzał przez ramię Lokaja. Sroga wyszczerbiona twarz nielota zsyłała z nieba gromy. — Trzaskają z niego spięcia elektryczne. — Mroczny wyszeptał stojąc z podniesioną dłonią udając, że trzyma biał...