Reaktywacja cz. 2
Reaktywacja cz. 2 Zatopione ulice w szarzyźnie opadającego pyłu, z górnej warstwy atmosfery ścieliły się niczym śnieg w zimową noc. Zamiast chłodu, drażniące drobiny płochliwie ustępowały miejsca ciężkim metalowym podeszwom Korytarzona. Upłynęło wiele miesięcy po wybuchu w głównym generatorze kontrolującym warunki pogodowe na powierzchni obumierającej planety. Tłumy wyeksploatowanych istot z wyłupiastymi oczami pochowały się w swoich kwadratowych norach wysokich budynków. W sektorze zakazanym, byli odpadami medycznymi, które mocarstwo bakteryjne starało się utylizować w humanitarny sposób. Wielka dziura w ulicy była przepustką do lepszej kwatery. Buczenie i rozbłyski sprowadzały nowe istoty z odległych zakątków. Pochylił się nad wyrwą, kocioł zawrzał przeraźliwym rykiem. Wyplute z trzewi czasoprzestrzeni dziecko roślin, oszołomione dotykało po omacku swoje badylaste nogi. Zaraz za nim przetoczył się Kocur. Sissel z Mrocznym wpadli w rezonans, lekko drgając, mat...