Głupoty
Światełka zgasły. Stała w kącie i coś chrupała, zasłaniając się szalem z Alpaki. Czapka wisiała na niej niechlujnie. Powoli traciła swój żywiczny aromat. Co ona tam niupla? - zjadała mnie ciekawość. - Ach jejku! - wrzasnęła podskakując na jeden krzywej nodze. Odwracając się powoli, uchyliła rąbka tajemnej zdobyczy. Łysiejąca od spodu, zawstydzona prychnęła resztkami głowy mikołaja. Skrzywiła usta w cierpkim uśmiechu. - Ty potworze! - resztki skonsumowanego ludzika dyndały w jej chudych zielonych paluchach, powieszone za odstający kawałek sreberka. - Zjadłaś go, a on chciał przekroczyć nowy rok ze swoją datą przydatności. - Nic straconego, zostały jeszcze nogi - odpowiedziała z czekoladową słodyczą w głosie.