Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2017

-

Obraz

-

Obraz

Miasto nocą

Obraz

Lunapark

Za duże spodnie, pumpy, czerwone w kolorowe pasy, galoty. Przebierałam nogami zaplątując się o własne kolana. W pasie luzy, szelki z metalowymi żabkami, naciągnięte, wpijają mi się w ramiona, podtrzymując przy tym balast. Wypchane kieszenie, a wszystko w nich miałam, torebka nie była mi potrzebna. Normalnie kosz na pranie jest węższy w obwodzie.  - Cholera! Te wielkie buciory. Kałuża okazał się zbyt głęboka. Po kostki utonęłam w bagnie.  - Nie! - wrzasnęłam w wolną przestrzeń. - Ups! Głowa jak u żółwia wcisnęła mi się w ramiona, z wrażenia na jego widok. Szyja krótka z głupkowatą apaszką w groszki, zatopiła się w jedwabnej tkaninie. Stał nade mną dyrektor naszego Wesołego, tfu! Diabelskiego miasteczka, sapiąc ze złości.  - Gdzie byłaś! -wycedził przez zaciśnięte zęby. Gwałtowna fala dźwięku uderzyła mnie w klatkę piersiową. Aż Zawahałam się z odpowiedzią. Światła kolorowych sznurów przy beczce śmiechu, zamigotały impulsywniej.  - Byłam malować twarz z naszą ...

Postać cz. 5

   Wdrapał się na porośnięty mchem głaz, miękka powierzchnia zapadała się pod jego niewielkim ciężarem. Z tego miejsca widział całą okolicę. Szałas z gałęzi sosny podparty był, grubymi, krzywymi palami. Wejście nie było niczym osłonięte. Kuszący zakątek, suchy kawałek podłoża. Na rozciągniętym sznurku wzdłuż połamanych pni, wisiały sporych rozmiarów ubrania.    - Ludzie, tam są!    -  Ludzie! - Echo odbiło jego radosny głos, od pobliskich skalnych ścian.    - Hop, hop! - Zwinnie zeskoczył, pochylił się podnosząc kształtny kamień.  W podskokach dotarł na miejsce. Ostrożnie stąpając podszedł do siedziby, w której wnętrzu zastał, potłuczone naczynia, z resztkami zaschniętego jedzenia, które leżały dookoła kamiennego kręgu. Skórzane legowisko rozciągnięte przy palenisku, było mocno nadpalone. Skorupki od jajek i pióra upchane po zakamarkach wnętrza przypominały ogromne gniazdo. Rozglądał się niepewnie. Ława zamiast stołu, brudna była od sad...

Postać cz.4

  Drzewa, szczególnie te małe siewki potrafią być złośliwe. Dokuczają sobie na wzajem, szturchają, rzucają w siebie grudkami ziemi. Wiekowe drzewce, spokojnie przyglądają się walce potomstwa, na niższych partiach poszycia. Tyko nadepnął na wystający korzeń, który uniósł się gwałtownie w górę. Wił się wystrzeliwując w górę. Objął go ramionami, wymachując nogami w powietrzu.        - Na pomoc! - krzyczał tak głośno, jak tyko potrafił. Z potężnego pnia wąskimi szczelinami w korze przemówił, zachrypłym, suchym głosem. Dębowy król zaszeleścił liściastą koroną, zgrabiałymi  palcami szturchną Tyko w plecy.        - Mały włóczęgo, jak chodzisz - nadepnąłeś mi na odcisk - potrząsnął nim w powietrzu. Tyko zamknął oczy i piskliwym głosem wymamrotał.     - Nie chciałem, nie wiedziałem, że to twoja noga. Drzewo otworzyło szeroko oczy - zgubiłeś się, tędy daleko nie zajdziesz.     ...

Postać cz. 3, 2, 1

Boli, słup w plecach wykrzywiony nie może utrzymać w pionie latarni. Wygiął się w niewłaściwą stronę. Słaby układ z czerwonych włókien i miękkiej tkanki. Nie było sztormu, ani tsunami, które wtargnęło gwałtownie w nerki. Podniosłam rękę zahaczając o zwisający kabel podłączony do komórki. Spadła mi z brzegu biurka na głowę. Ciasny pokój, meble z euro palety przylegające do siebie zwarcie, piętnowały klaustrofobię. Guz powinien zejść równie szybko jak gaśnie ekran. Przyrosła mi do palców komórka.  Tak, już jestem naciskam guzik, przesuwam po nim opuszkami. Zanim przetrę jeszcze oczy. Strona startowa, logowanie, użytkownik nr Nie, nie mam numeru, mam nazwę. Do tego plan i nie zawaham się go użyć. Wyciągam z szuflady wszystko, co jest mi niezbędne. Budowa postaci, mój cel do zrealizowania.  -Trzy, dwa, jeden, start! Przygoda rozpoczęta. Kartki w kratkę, zaostrzone pióro, czcionka pisma Caps Lock, odręcznego się nie doczytam. Wygodny fotel obrotowy, porządek na biurku i ...

Topole

Obraz

Żółto

Obraz

Eksperyment

Opuszczony instytut doświadczalny.  Z porozrywanych kawałków papieru, cząstki pyłu unosiły się ponad jego głową. Do nozdrzy wpadały z porywem zachłannie wciąganego powietrza. W sekundę osadzały się na ściankach płuc. Wrastały w tkankę zaklejając ją szczelnie. Zakrywał usta dłonią, zaciskając między sobą palce. Powykręcane nogi z widocznymi źle zrośniętymi kośćmi, spowalniały każdy ruch. Przesuwał się pośladkami po szorstkiej brudnej podłodze. Poszarzałe strony, pogniecione w zmiętolone kule, leżały porozrzucane na stole z chirurgicznej stali. Wisząca lampa wpatrywała się w niego ogromnymi kręgami światła. Oślepiła go wkłuwając punktowo cienkimi wiązkami rozszczepionego błysku. Laserowe stróżki przenikały jego czaszkę. Oddech z szybkiego biegu, spowalniał, zamierał, żeby po dłuższej chwili szarpać całym korpusem. Odrywanie dłoni wiązało się z łamaniem ramienia. Trzask i stłamszony krzyk. Po raz kolejny bezwiednie opadała ręka, uchylając dostęp otwartym ustom do tlenu. Łzy wymie...

.

Obraz

Przyziemnie jesiennie

Obraz

Troll

Obraz

Z dymem

  Dżdżysta poświata nieba szarpana ciężkimi skupiskami pary, uwalniała się spadając na chodnik. Chlup, chlup, chup, w za dużych kaloszach małe stopy. Przesuwały się z każdym krokiem ocierając boleśnie skórę. Skarpetki z dziurami  na palcach, przesiąkły do ostatniej zerwanej nitki. Wystające drobne dłonie z rękawów, lekko posiniały od zimna. Zaciskał piąstki, chcąc zatrzymać ulatujące z niego ciepło. Pochylał się za każdym razem, kiedy wychodziły ze swoich tuneli, pełzły w cienkiej warstwie wody po chodniku. Ślepe z pierścieniami podążały prosto przed siebie. Wymijał tylko te, które były blisko zejścia z tej niebezpiecznej trasy. Pozostałe zabierał odkładając w bezpieczne miejcie.   Zające skubały trawę, przyglądając się dziecku w żółtych kaloszach. Same miały posklejane futro od ściekających po nich stróżek wody. Jesienna aura, poprzeplatana z tłumionymi kolorami złocistych liści, wypełniała zakamarki opuszczonego domu.    Ceglasty komin, poczerniały od sadzy u...

Kapelusik

Obraz

Zakrzwione

Obraz

Tam gdzie zawsze

Obraz

Blog

 W czasie przeprowadzki rozdzieliłam bloga, tu jest początek mojego blogowania. Zainteresowanych moimi korzeniami zapraszam.   https://wianeczek.blogspot.se/

Wredny podrapał liść

Obraz

:)

Obraz

.

z konarów płomienie spadają miękko oplatając skrawki odsłoniętej czerni dotykają mokrych stóp strącających z pobliskich źdźbeł skupione cząstki rosy krystaliczna poświata rozczepia wiązki na fale barwnych półkuli ognistym spojrzeniem tęczówki przeszywa zieleń spoglądając w górę zrywa wiatr z progu miedzy niebem a ziemią podąża jej tropem rozwiewając drzewom zmęczone gałęzie zabierając ciężar pozłacanych talizmanów

Magnetofon

Uwaga: treść jest drastycznie obrzydliwa. Do linii wysokiego napięcia podłączone wzdłuż drogi domy, oświetlały wioskowe ciemności. Żółte ciepłe światło ze szklanych baniek z drucikami, rozproszone pomiędzy domownikami, wychodziło nieudolnie zza firanek i zasłon. Nie mogły dosięgnąć swoimi długimi pasmami, poruszających się wolno szarych istot. Tonęły w zarysie starej sąsiadującej rudery, znikających w mglistych oparach. Mosiężna klamka z lwem, wisiała obluzowana. Za budynkiem, białe brzozy szumiały niespokojnie. - Mamusiu, mamusiu, mamo! Wewnątrz nie było prądu, kable obluzowane odchodziły od tynku. Świece wypalone do końca, pokryte warstwą kurzu zapłonęły gwałtownie. Zapałka wypadła z jego ręki zgasła przyduszona ciężkim butem. Knot nasączony parafiną pochłaniał łapczywie tlen, kopcąc czarnym dymem. Drobną dłoń poczerniałymi paznokciami, drapała blady policzek. Kępa wijących beżowych długich glist, zsuwała się po nadgar...

W murze

Obraz
-