Aster-oida
Czarne dziury, źreniczne pochłaniacze światła upychają świat w kościstym hełmie. Gdzie się nie obrócą, tam znika fragment wykreowanego tła dla zmysłów. * — Jest tu ktoś? — Hallo! — Z głębi, słyszysz! Nie mogę bez jednej lite... Odpowiedzieć inaczej. — Szlag! — Co to ma być? — Efekt! — Efekt czego? — Jebnięcia w kulę ciała niebieskiego. — Kosmity? — Majaczysz!? — Co jest! — Zakłócenia. Szum w uszach powoli ustawał. Fala uderzeniowa zmiotła z powierzchni budynki, łamiąc drzewa porywała wszystko na swojej drodze. Leciał z szybkością wystrzału dziesięciu pocisków na sekundę. Pranie z podwórka obok szybowało niczym latawce w wietrzy słoneczny dzień. Ściskał szkło teleskopu obiema dłońmi. — Jak, jak, jak to się mogło stać! — Dławił go dym. Ogień konsumował resztki w gruzach. Minął rzekę, woda unosiła się w korycie, zwijając fale w harmonijkę. Melodia złowieszczej wilgoci przesycała umysł. Spadł z tapczanu, zlany potem rozglądał się nerwowo. Emerytowany astronom żył przepowiednią własny...