Czar

 Uciekała przez myśl 

na opak 

potrącenia biegu

skończoności 


w puenty wbijał się

szyk formacji podskoków 

w kloszu z papier-mâché

w muzycznych kartkach

na ołówkowych nogach 

rysowała ślad 


nie ma mnie w tym zdaniu 

jedynie


jestem w jej dłoni parasolem 

unosi się na nim walc

w puchu rozdmuchanych marzeń

dokładam jej warstw

ściskając sznurkami gorset


konspiracji z enigmą 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ja robot

Dusza ogrodu