Wesołych


Baranek z przekrwionymi oczami, wyszedł na zieloną łąkę. Miał fazę newrozy, początek nieznanej choroby. Wyprostowały się mu od tego rogi. Futro jak u Afroamerykanina zamieniło się w jeden biały obłok. Podskakiwał wysoko przytupując kopytami.
Zajączek uciekał przed kwoką. Widziała tylko jego jajka, które ktoś jej zabrał, kiedy jadła w przerwie ziarnka. Miała już omamy, traumę po stracie, kolorowe wizje wielkanocnych pisanek.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ja robot

Dusza ogrodu