Postać cz. 6




Pchła wyskoczyła z czarnego skołtunionego miejscami pyska. Pacnęła swoimi sprężystymi nogami w skroń Tyko. Wzdrygnął się potrząsając głową. Spadła na podłogę obok niego. Rasowa, brązowa paskuda. Wytrzeszczyła czerwone kły z chichotem.
- Jak smakujesz od środka. Podskoczyła bliżej, kołysząc się na boki, w amoku, żądna życiodajnej cieczy.
Szpilka wbita w jego mysie serce drgnęła.
Pchła rzuciła się w jego stronę wymachując nogami. Długim podskokiem wskoczyła na niego wbijając zębiska w szyję. Tyko otworzył szeroko usta. Wyszarpnął ja z całej siły z odrazą. Wpadła pod parchatą nogę stwora. Rozmiażdżył ją jak starą chrupkę. Olbrzym przeszedł kilka kroków w stronę okna, spłoszył mysz, która stała zza wywróconym krzesłem. Podbiegła do Tyko i wyciągnęła cienki drucik z jego koszuli. Serce z szelestem opadło na podłogę. Zamrugał gwałtownie powiekami. Cichy jęk uleciał z jego siniejących warg. Zamazywał się obraz, odpływał, wolnymi ruchami rąk, chciał chwycić z powrotem, to co do niego należało.

Strzępy zapisanego papieru, uniosły się w górę. Wir zataczał kręgi, czuł je na sobie. Chropowate ich kanty, z wystającymi włóknami łaskotały go po nagich, brudnych od ziemi stopach.

Na półce stał, mały, szary z plasteliny ludzik. Obok niego leżała przygotowana, dla kogoś sukienka z jedwabnego materiału. Końcówki z dwóch szpilek unosiły w górę drobne trzewiki z papieru. Rozmarzony, uśmiechał się delikatnie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ja robot

Dusza ogrodu