Wyzwania Canulardo - Torture-Porn. Podglądacz cz.2 (18+)
Kobieta, wysychała z pragnienia, z każdą kroplą upływało z niej życie jak z kroplówki spływają substancje do ciała nieboszczyka. Konserwacja istoty spoza progu zmysłowego odczuwania wymagała sprawnych rąk. Niestety koślawe stare dłonie maga, naruszały szwy upiornej kukły. Wata nasączona formaliną, cuchnęła okrutnie. Upychał ją w miejsce ubytków tkanki, szczególnie tej gdzie za życia miała najwięcej. Czary, czarne poczwary, mrzonki nie działały na biologiczny rozkład.
— Księgo, o potworna nędzna wylęgo. – Uniósł naczynie wypełnione odurzającymi specyfikami.
— Wypij to czarodzieju spoza dziejów, wypij i zwiń się w kłębek rozkosznej rozpaczy. – Załomotała obwolutą, klaszcząc kartami, wypluła kilka moli wprost pod jego nagie stopy.
— Znajdź mi stronę z toru fe czy jak to było re, tylko szybko, kończy mi się abonament na pajęczą sieć.
— Skubańce, już z tyłków im nitki nie wychodzą? – zapytała zakłopotana.
— Odkąd powyrywane mają kłaczki już nie, nagusy uprawiają swoje orgie na kłaczastych dywanach. Z kurzem spółkują, no patrz tam w kącie pod fotelem. – Wskazał kłęby toczących się drobnych kul.
— A fe , tortu fe! - wrzasnęła zniesmaczona, a on nadal patrzy?
— Kto? — Zaskoczony Podrapał się po gęstej szczecinie na brodzie.
— Ten no, co ma jedno oko.
— Ten co...
— Cyklop?
— Nie, ten co drugie musi zmrużyć, żeby widzieć przez otwór – zachichotała jak błazen po numerku.
— O nie, to tam zagląda ślepy, czy głupi – burczał upijając łyk specyfiku.
— Ani jedno ani drugie – Zmuszony, zmuszony z ciekawości. – Zachłysnęła się powietrzem z wrażenia.
— Tak, to teraz my już mu pokażemy. – Wyciągnął z szuflady instrukcję.
Torture-porn.
— Czekaj! - Pozycje się pogniotły. – Na rysunkach szkice wpadły w szał, chmura kresek spływała i podskakiwała w różne strony.
— Kamasutra przy tym to bajeczka dla dzieci. – Spojrzał na księgę wymownie.
— Księgo, o potworna nędzna wylęgo. – Uniósł naczynie wypełnione odurzającymi specyfikami.
— Wypij to czarodzieju spoza dziejów, wypij i zwiń się w kłębek rozkosznej rozpaczy. – Załomotała obwolutą, klaszcząc kartami, wypluła kilka moli wprost pod jego nagie stopy.
— Znajdź mi stronę z toru fe czy jak to było re, tylko szybko, kończy mi się abonament na pajęczą sieć.
— Skubańce, już z tyłków im nitki nie wychodzą? – zapytała zakłopotana.
— Odkąd powyrywane mają kłaczki już nie, nagusy uprawiają swoje orgie na kłaczastych dywanach. Z kurzem spółkują, no patrz tam w kącie pod fotelem. – Wskazał kłęby toczących się drobnych kul.
— A fe , tortu fe! - wrzasnęła zniesmaczona, a on nadal patrzy?
— Kto? — Zaskoczony Podrapał się po gęstej szczecinie na brodzie.
— Ten no, co ma jedno oko.
— Ten co...
— Cyklop?
— Nie, ten co drugie musi zmrużyć, żeby widzieć przez otwór – zachichotała jak błazen po numerku.
— O nie, to tam zagląda ślepy, czy głupi – burczał upijając łyk specyfiku.
— Ani jedno ani drugie – Zmuszony, zmuszony z ciekawości. – Zachłysnęła się powietrzem z wrażenia.
— Tak, to teraz my już mu pokażemy. – Wyciągnął z szuflady instrukcję.
Torture-porn.
— Czekaj! - Pozycje się pogniotły. – Na rysunkach szkice wpadły w szał, chmura kresek spływała i podskakiwała w różne strony.
— Kamasutra przy tym to bajeczka dla dzieci. – Spojrzał na księgę wymownie.
Komentarze
Prześlij komentarz