W surrealu

— Mówisz, że masz związane nogi i zakryte jedno oko, tak?
 — Tak. — Zamrugał.
 — W takim razie witaj w moim świecie. — Wyciągnęła dłoń i szarpnęła z całej siły za długi kucyk.
Wir unosił go rozwiązując nogi. Wymachiwał nimi nieporadnie, krzycząc coś o pomocy i że jest okrutna, a on tylko okropny.
Zanim wszystkie przeciągi korytarza powietrznego zdążyły nim powykręcać niczym mokre pranie.
 Padło następne pytanie:
 — W co się zmienisz, po przekroczeniu progu normalności?
 — Eeeee. — Zatkało go skutecznie. — Cholerne wybory, do trzech razy nie zdążyła policzyć, kiedy zahuczało z jego trzewi.
 — Szlag by to trafił, rozpada się! — Magiel umysłowy bywa zbyt drastyczny. — Zegarek na jej ręce zamigotał. Pokrętło od starego rupcia, obluzowane od wielu lat ledwo mogła przesunąć.
Na czarnej tarczy pękła szklana osłona. Brzdęk wskazówek cofnął czas do punktu, w którym jeszcze był w stanie wyskoczyć przez szczeliny wielkiego leja.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ja robot

Dusza ogrodu