Wyzwania Canulardo - Torture-Porn. Podglądacz cz.1 (18+)
Patrzysz przez dziurkę od klucza zboczeńcu!
— Panie ona tam wisi – z wrzaskiem pędził przez korytarz zamkowego labiryntu.
Zderzył się z potężnym mężczyzną w długiej todze. Hrabia z długim wąsem, podwinął końcówki mankietów koszuli.
— Jaka ona i gdzie? – Odepchnął go na dwa kroki od siebie.
— Zjawa, zjawa panie, ta z tych obrazów, którymi obwiesiłeś wszystkie komnaty.
— Zjawa, nie żyje od czterech lat, ma też zresztą swój przydomek, o którym jak zwykle nikt nie śmie nawet wspomnieć, a co dopiero go wypowiadać na głos.
— Panie ona kona, a ten co przy niej stoi wygaduje zaklęcia.
— Poprzewracało ci się w głowie parobku, za dużo przebywasz z magiem. Rzucił na ciebie urok?
— Nie, ja widziałem, ona jęczy w spazmatycznym uniesieniu. Agona ją dogania. Panie proszę, zanim się wykrwawi, poniosło go za bardzo. Służące uciekają na jego widok, na ich ciałach są dowody. Ma pęk gwoździ i przybija ją do ogromnej ramy. Centymetr po centymetrze, nakłuwa skórę naciągniętą do granic możliwości, a później pęta im dłonie włosami.
— Zjawa spoczywa bez ciała, jakim sposobem by ją teraz mógł torturować? Sam ją wcześniej obrał ze skóry, wcielając w nią swoją laleczkę voodoo
— Aaa, leciała z niej struga krwi, niczym z durszlaka.
— Portretem mojej pani, to ten zaginiony z lat jej młodości, to pewnie tylko kukła ma go na sobie. Krew z kaczki, on praktykuje takie zabiegi, nie przeszkadzaj mu niech się spełni.
— Ależ Panie, ona jest... – Skarcił go silnym zaciśnięciem dłoni na gardle. Uniósł się na palcach, dławiąc.
— Cisza, mag może zrobić z tobą to samo. – Zakaszlał, chwytając się za klatkę piersiową.
Nadal podglądasz?
C.d.n
— Panie ona tam wisi – z wrzaskiem pędził przez korytarz zamkowego labiryntu.
Zderzył się z potężnym mężczyzną w długiej todze. Hrabia z długim wąsem, podwinął końcówki mankietów koszuli.
— Jaka ona i gdzie? – Odepchnął go na dwa kroki od siebie.
— Zjawa, zjawa panie, ta z tych obrazów, którymi obwiesiłeś wszystkie komnaty.
— Zjawa, nie żyje od czterech lat, ma też zresztą swój przydomek, o którym jak zwykle nikt nie śmie nawet wspomnieć, a co dopiero go wypowiadać na głos.
— Panie ona kona, a ten co przy niej stoi wygaduje zaklęcia.
— Poprzewracało ci się w głowie parobku, za dużo przebywasz z magiem. Rzucił na ciebie urok?
— Nie, ja widziałem, ona jęczy w spazmatycznym uniesieniu. Agona ją dogania. Panie proszę, zanim się wykrwawi, poniosło go za bardzo. Służące uciekają na jego widok, na ich ciałach są dowody. Ma pęk gwoździ i przybija ją do ogromnej ramy. Centymetr po centymetrze, nakłuwa skórę naciągniętą do granic możliwości, a później pęta im dłonie włosami.
— Zjawa spoczywa bez ciała, jakim sposobem by ją teraz mógł torturować? Sam ją wcześniej obrał ze skóry, wcielając w nią swoją laleczkę voodoo
— Aaa, leciała z niej struga krwi, niczym z durszlaka.
— Portretem mojej pani, to ten zaginiony z lat jej młodości, to pewnie tylko kukła ma go na sobie. Krew z kaczki, on praktykuje takie zabiegi, nie przeszkadzaj mu niech się spełni.
— Ależ Panie, ona jest... – Skarcił go silnym zaciśnięciem dłoni na gardle. Uniósł się na palcach, dławiąc.
— Cisza, mag może zrobić z tobą to samo. – Zakaszlał, chwytając się za klatkę piersiową.
Nadal podglądasz?
C.d.n
jednym okiem jeszcze pozirać próbuję,ale strach jest! Nie powiem.....
OdpowiedzUsuńNie ma czego się bać. ;)
Usuńmag może zrobić ze mną to samo......
OdpowiedzUsuń:))