Oka z ja
Oczywiście zrobię to przy okazji. A jak nie będę przy okazji, to będę okazją.
A co się okaże, to dopiero zobaczę. Okazjonalnie wydarzenie, okazało się na oko, nie okiełznywaną masakrą oczu.
Oczodoły ujrzały olśnienie w pustym wzroku.
Naoczny świadek oślepionego, wydusił z oczka wodnego kilka kropli okoniem stając. Oczarowany zerknął jednym okiem na sprawę.
Opaczność chciała opatrzyć rany. Orzekła oczom winę naoczną. Świadkiem koronny oczekiwał, na oczkowe wydanie wyroku. Oczywistą stała się oczerniona z winy. Oszpecona dziura z powiekami z rzęsą wodną na powiekach. Utonęła w oczytanych faktach nie do podważenia.
Komentarze
Prześlij komentarz