-

wydłubuję kukułce wzrok
szpilką podważam jej istnienie
ślepa
nie wybije
przerwanej godziny

gong zawiesza wskazówkę
pomiędzy siódmą a szóstą
tylko którą
śmierć
zagląda przez ramię

skrzek pióra lecą
dochodzi pełnia
na niebie
księżyc szmerem przedziera
się przez gęste włosy
płoną rdzawą kroplą skronie

martwe opadają powieki
na drewnianej podłodze
gwoździe
przybijają do ścian zamglone
oddechy cieni
utopione w czarnej źrenicy
światła pomruki

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ja robot

Dusza ogrodu