Starość

Skrzydła starego anioła złożone w kształt serca zaczęły powoli opadać. Zsuwały się z szelestem po jego  ramionach okrywając jego chude, słabe ciało. Szata już zużyta, poszarzała, włosy długie posiwiały. W ręce trzyma zapaloną fajkę, w drugiej zawinięty w płócienna szmatkę prowiant. Czeka go jeszcze długa droga. Czuł jej obecność wyraźnie w kościach. Jego zmysły wyostrzyły się bardziej, żeby ją zobaczyć, jak idzie za nim sama o lasce. Usiadł na przydrożnym kamieniu poczeka na nią. Kiedy go dogoniła starość, uśmiechnęła się do niego. W końcu mają okazję bliżej się poznać. Przesunął się na kamieniu, żeby mogła usiąść. Chwilę w milczeniu przyglądali się sobie. Oboje już w podeszłym wieku, tak samo z widocznymi wyraźnie zmarszczkami, czas wyrył ich doświadczenia niczym rysy na twarzy. Tylko ona nadal wesoła, zachowała radość z życia. Uniósł jedno skrzydło i objął ją, wstali chwytając się za ręce. Jego trzeszczące kolana, jak stary nieoliwiony dźwig pozwoliły im wstać. Teraz tylko czeka ich spokojna droga, pójdą powoli razem dopóki wyznaczony czas ich nie rozdzieli. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ja robot

Dusza ogrodu