Małe kłamstwo

Upadał już kilka razy, spadał na porośnięte mchem skały. Wpadał do wody i moczył skrzydła, które nasiąkały wodą, ściągając go na samo dno. Wychodził z tego z obolałym ciałem, ale podniesioną głową skierowaną w niebo. Nie poddawał się nie tracił nadziei- chciał żyć!
Sam jeszcze nie wiedziała w jaki sposób. Tliło się w nim uczucie miłości, które chciało zabłysnąć, ogrzać jego wnętrze. Rozpalić uczucia jak węgle. Do tego wszystkiego brakowało, tego jedynego paleniska z iskrą, która da temu początek. Trafił w końcu na nią z charakterem płomiennym, rudowłosą, cerą porcelanową. Pod tą delikatną skórą ukrywała się płomienna iskra. Utalentowana jej wrażliwość, delikatność, poukładała go w całość. Spłonął dla niej od środka, spaliły się też skrzydła, ale zyskał życie człowieka. Proste nie jest, ma wyznaczone konkretne cele.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ja robot

Dusza ogrodu