Wewnątrz siebie

Kiedy coś mnie dotknie, zamieram w bezruchu na ułamek sekundy. Zanim serce zacznie walić kowalskim młotem i uderzać coraz mocniej. W głowie zbiera się narada najważniejszych myśli. Wyciągają wszystkie doświadczenia z szuflad. Na zapisanych fiszkach mają hasła. W spisie kody jakich maja użyć emocje i zachowania, żeby odnieść się do sprawy. Analizują wnikliwie, każdy problem. Nie wyciągając oka z oczodołu, rzucają nim na sprawę, żeby bardziej się przyjrzeć. Po pierwszych oględzinach wyciągają skalpel i tną, każdy szczegół precyzyjnie. Rozkładają problem na części, dogłębnie analizując i co za tym idzie nasuwają się wnioski. Pojawia się na twarzy uśmiech, ale nie radości, uśmiech nie znaczy zawsze to samo. Wspiera w tej sytuacji emocje, zanim znajda rozwiązanie. Wyjście z sytuacji, też nie zawsze się od razu udaje. Czasami wychodzi potężna złość. Żadne uczucia nie mogą jej utrzymać, szalejącej jak dzikie zwierzę. Zaciska mocno szczękę i marszczy groźnie brwi. Pokazuje swoją siłę, impulsem wywołana trudna jest do pohamowania. W tedy słowa ,,uspokój się,, nic nie dają. Myśli potrzebują trochę czasu, żeby z nią urządzić zapasy argumentami. Złość jest jak zapaśnik sumo, łatwo się zepchnąć z pola walki nie daje. W końcu ustępuje i upada pod ciężarem przeciwnika. Pokonana chowa się do środka. Po walce przychodzi fala spokoju, opadają emocje zmęczone na krzesła, muszą odpocząć. Notują tylko przebieg zdarzeń i szykują rozwiązanie.Ta chwila wytchnienia jest najlepsza.Znowu robi się spokojniej i wszystko wraca do normy. Stabilizacja jest potrzebna, równowaga, doceniany stan kiedy się go w końcu osiągnie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ja robot

Dusza ogrodu