Biologiczny zegar

Od pierwszej sekundy bicia serca, uruchamia się biologiczny zegar- anioł go nakręca. Wskazówki przesuwają się sekunda za sekundą, minuta po minucie i tak samo godziny. Ma wyznaczoną dokładną ilość uderzeń, zapisany jest czas do biologicznego końca. Świadomość odejścia, a raczej czasu, który jest niewiadomą. Skłania do zastanowienia się, kiedy to nastąpi. Nikt nie jest w stanie tego przewidzieć. To jest tajemnica życia, która ma początek i koniec. Z jednej strony stoi anioł, on jeden potrafi zrozumieć i chwycić za ramię w potrzebie. Głosem wewnętrznym, ostrzec przed złymi wyborami (nawet pozornie nieistotnymi). Przywołany, potrafi zdziałać cuda. Wszystko jest przy nim możliwe. Jest zawsze blisko, wpisany w ludzkie życie, aż do momentu, kiedy na drodze stanie śmierć. Stoi z zegarem w ręce i pokazuje, że to już czas. Nadeszła ostateczna godzina. Anioł stoi z uniesionymi wysoko skrzydłami, lecą mu po policzkach łzy. Moment oddania człowieka w ramiona wychudłej kościstej postaci, jest niewyobrażalnie trudny. Na jego oczach zniknie jego największy skarb, kiedy wybije zegar ostateczną godzinę, zrobi się ciemno. To już czas, bezradność w sekundę go przeniknie, ból przeszyje całe ciało. Zaczął się przed tym bronić, skrzydłami poruszał w górę i w dół, rozpoczął machać coraz gwałtowniej. Powstał z kurzu i drobinek ziemi -parawan, przysłonił na chwilę czarną postać. To nie było jednak możliwe, żeby sekundy zamieniły się w wieczność. Stała nadal, w tym samym miejscu. Nie przesunęła się nawet o krok do tyłu. Ona, jest nie ugięta, nie zna współczucia, bólu i przyziemnych uczuć.  Pomimo braku mięśni przytrzymuje ją, w całości niewidzialna siła. Kaptur spadł jej z głowy, ukazując pustą czaszkę. Nie może się śmiać z tej całej sytuacji. Otworzyła szeroko szczękę i zaczęła wydawać dziwne dźwięki. Atmosfera, robi się coraz bardziej przerażająca. Anioł ustępuje, widząc jak człowiek z przerażeniem w oczach chowa się za jego plecami. Śmierć tupnęła kościstą stopą w ziemię. Mocno uderzyła ostrzem kosy w drogę. Kurz opadł z świstem w to samo miejsce, z którego anioł go poruszył. Założyła kaptur, przestała wydawać z siebie te dziwne dźwięki. Chwyciła zegara wskazówki i je zatrzymała. Człowiek, osunął się po ciele anioła na ziemię. Bezwładne jego ciało anioł przytulił do siebie. Za plecami śmierci, otworzył się tunel- światło w nim zwabiło duszę. Poszła w stronę jasno świecącego się punktu. Śmierć spojrzała na anioła migotliwym blaskiem z pustych oczodołów. Zaszkliła się w nich jakaś materia przypominająca oczy. Podwinęła czarny płaszcz i poszła za duszą. Anioł został sam, śmierć wygrała z czasem. Ciało powoli zaczęło zamieniać się w proch. Została tylko po kruchym człowieku pamięć, maleńka namiastka jego życia.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ja robot

Dusza ogrodu