Wspomnienia
Wspomnienia
Drepcze szurając kapciami po drewnianej podłodze. Małymi krokami coraz głośniej. Zbliża się stary mężczyzna.
Zatrzymał się, pochylił wychudłymi dłońmi podniósł okruszek, ledwo widoczny.
Przygląda się jemu i kładzie na drugiej otwartej dłoni.
Dziadku szeptem mówię do niego, przecież ty prawie nic nie widzisz. Przez te kredowe farby, którymi malowałeś ludziom pokoje.
Nic nie mówi, nie wie, że to ja. Spoglądam na niego machając chusteczką. Powoli przesuwa się w stronę kuchni. Jego blade niebieskie oczy.
Dziadku krzyczę.
- to ja!
- Dziadku!
Chowam się w zagłębieniu linii dłoni. Upadam w tej bruździe, bo się potknął o próg podłogi.
Dziadku pomogę ci przejść dalej, tylko mnie puść. Pozwól mi pomóc.
Dziadku, dziadku wypuść mnie z Twojej dłoni.
Poczytam ci siedząc po twoim łóżkiem. Pomogę włączyć radio.
Przeprowadzę przez ulicę dziadku!
Jesteśmy na spacerze. Pływają łabędzie, jest ich tak dużo.
Woda od nich robi się bielsza, nabiera życia. Białe, papierowe, dumne jezioro łabędzie w balecie. Tańczę pomiędzy wirami wody. We wspomnieniach słyszę ich krzyki i wołanie o kawałek suchego chleba.
Teraz ciebie widzę, spokojnego zamyślonego człowieka.
Teraz ciebie widzę, spokojnego zamyślonego człowieka.
Komentarze
Prześlij komentarz