Sztućce

Chrapanie, szelesty, trzask.
Ktoś wstał w szufladzie.
Widelec przeciągnął się i wyprostował długie zęby.
 Nóż zawstydzony swoje drobne podkulił. 
Łyżka wypięła się na łyżeczkę. Wstyd krzyczał mały skrobak.
W garnkach Ktoś kogoś szturchał, istna przepychanka. Patelnia płaska jak naleśnik, darła się pocierają spodem z teflonu na rondel. A mały garnuszek wciśnięty do konta, łapał z przerażenia ciężko powietrze. Duży gar przemówi grubym barytonem, aż uszy im przyklapały.
Koniec awantury, do obiadu nie ma co odgrzewać atmosfery.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ja robot

Dusza ogrodu