Zapiski chwili


Melancholijny nastrój owieczek, połączonych w jednolita plamę
wychylił się spoglądając w dół.
Posiwiały, poszarzały, zachmurzone z mocą przeciągania ziemskiego, powoli skupione na uwalnianiu swoich cząstek z powierzchni lotnej przestrzeni, wylewały się z brzegów niebios. Słodkie łzy skapywały na jej twarz, łącząc się ze solonymi wypływającymi z małych źródeł duszy. Ściekały po gorących policzkach, nie zatrzymując się na brodzie opadały w dół.

Z każdym ruchem, deptała po nich. Spoglądały na nią wymownie. Przyczepione do podeszwy podążały za nią, kilka kroków.
Mlask, chrupniecie, odrywane zostawały w tyle.
- Nic nie trwa wiecznie. Tak im mówiła na odwidzenia.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ja robot

Dusza ogrodu