Mimoza

Postać: Drapieżna mimoza
Miejsce: Piracka łajba
Zdarzenie: Pieprzenie na basenie
Emocje: Rozczarowanie/Niepokój




Kołysało wątle kadłubem, tnąc drobne fale niczym tępe ostrze tasaka zaszlachtowaną syrenę. Gardłowy bełkot odbijał się od dębowych desek.
Stał na mostku z lunetą przyłożoną do oka.
- Wyspy! - krzyknął zachrypniętym tonem.
- A hoj, kapitanie - wrzeszczał z bocianiego gniazda majtek, wywijając kawałkiem naderwanej flagi z trupią czaszką.
- Złaź, błaźnie, zanim się rozmyślę i trafisz na rafę koralową.
Pasiaste żółtobrunatne ubranie  podkreślało jego wypukłe czoło.

Szorowała pokład umorusana pianą. W bawełnianej, białej, długiej koszuli, zamoczonej do połowy, tonęła w swoich wdziękach. Długie blond włosy opadały na zarumienioną twarz.
Na rozwalającej się łajbie życie toczyło się kołem ratunkowym, dla meneli z przystani. W czasie sztormu udawali pijanych, słoneczne dni spędzali na moczeniu nóg we wiadrach siedząc na opuszczonych masztach. Liczenie grzybów na śmierdzących stopach było jedną z rozrywek.
- Kotwica w dół! - Podglądał spod czarnej opaski uwijających się marynarzy. Szklane oko wypadało z oczodołu z rozpędem kuli bilardowej cumując w pustym sęku przy sterze. Z tej perspektywy, widział podwójnie wtapiając w nią ślepie. Wyciągnęła je zgrabnie z zakamarka, obracając w smukłych palcach. We włosach grzebienie rosiczki, zaciskały się chwytając zwabione eterycznymi związkami muchy. Wabiła ich każdym gestem, w świetle zachodzących promieni przylepiona tkanina do ciała pobudzała wygłodniałe wilki morskie. Krążące z wrzaskiem ptaszyska,czekały na ławicę drobnych ryb. Zarzucone sieci wlekły się za nimi dłuższy czas.
- Wyciągać połowy. - zarządził wciskając oko na miejsce, a do niej puszczając zdrowym zeza.
- Kuternogo - wyszeptała, odgarniając niesforne kosmyki włosów z ramion.
Zdrowa noga aż się pod nim ugięła od tego piskliwego tonu.
- Czy na tej wyspie jest basen?
- Po co ci basen, mało masz tu wody? - Podrapał się po czarnym zaroście na brodzie.
- Chcę zjeść danie z owoców morza w przyhotelowym basenie, żebym mogła sobie je ostro dopieprzyć.
- Zachcianki jak u baby w ciąży, postradałaś zmysły od picia solonej wody. Uprzedzałem cię, że skutki uboczne mogą być opłakane.
Trzęsąca się broda, zapowiadała nadejście fali uderzeniowej. Na kompasie igła magnetyczna upiła się na róży wiatrów.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ja robot

Dusza ogrodu