Ogień

Postać: Piroman-filozof
Miejsce: Zaśmiecony pokój
Emocje: Oburzenie / Podniecenie
Zdarzenie: Otarta rana


Zamiast krwi płynęła w jego żyłach lawa. Skorupa stężonych wybuchów tworzyła twardy pancerz. Z oczodołów wypływały cienkie wstęgi dymu. Skrobał się po strupowatej czaszce, krusząc resztki spopielonej skóry. Wyrwa w ziemi po jego uderzeniu powoli się zasklepiała, jak stara trudno gojąca rana. Dwa węgle w oczodołach żarzyły się na przemiennie.
Z prochu powstałeś? - szeptał.

W oddali czerwone dachy domów majaczyły pustką. Od dawna nie zaglądał tu nikt. W oknach wisiały szare firanki, obdarty tynk porósł czarny grzyb, wypierając spore plamy mchu.
Oboje mieli jeden cel. Dwie połówki mapy z dwóch różnych końców krainy znowu się połączyły. Przeszła przez chwiejące się deski w drzwiach, przelewając kształtny zarys, przypominający ludzką posturę.
On jednym kopnięciem wyważył rozchwiane zawiasy. Runęły z hukiem na rozedrgany cień.
Drewniana podłoga uwalniała zardzewiałe gwoździe pod jego ciężarem.
- Szarość zasypie ten zasyfiony pokój. - Wyszczerzyła paszczę z nagimi dziąsłami.

*

Uniosła się z bagnistego terenu ociężale, sunąc blisko torfowiska. Mgła była jej matką, a ojciec spalił nie jeden las. Poczwara gasła, sycząc. Przy nim odkrywała drugą naturę, tą po pradziadkach. Swąd siarki odbijał się w komórkach jej ciała.

Pazury, włosy ten sam smród. Mdliła ją przeszłość, pogarda wychodziła z każdym oddechem.
Wyciągnął w jej stronę pochodnię z dłoni. Przez zamknięte powieki, bulgotanie było coraz głośniejsze. Oblała się kroplami potu. Zanim podał jej kawałek podartej bluzki, zostały z niej zgliszcza.
- Nie dotykaj niczego więcej. - Błyszczała intensywnie, szklista twarz pociemniała. Długie fale na czubku głowy poruszały się niespokojnie.
- Zgasiłaś w sobie iskry?
- Liże mnie wewnętrzny płomień. - Tym razem kły były ostre niczym brzytwa.
Wodnista poświata gasiła jego temperament. W jego spojrzeniu dwa kamienie zmatowiały. Mapa wtłoczona w ich skronie wysunęła kontynenty, zniżały się do siebie, bez względu na czekające ich cierpienie.

- Zamienimy się w chmurę gradową, zniszczymy wszystko, co nas otacza.
- Stworzymy świat od początku.
Wielki wybuch nastąpił kilka sekund później.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Ja robot

Dusza ogrodu